ŁADUJĘ

Co ogarnąć przed daleką podróżą? Lista TO-DO w 10 punktach

Co ogarnąć przed daleką podróżą? Lista TO-DO w 10 punktach

Znamy ludzi, którzy letni urlop mają już szczegółowo zaplanowany jesienią. I takich, którzy przygotowania do całorocznej podróży zaczynają 2 lata wcześniej. Znamy i trochę im zazdrościmy. Sami należymy do tych, którzy wszystko załatwiają w ostatniej chwili. Wcale się tym nie szczycimy, po prostu tak jest. Dlatego jeśli jesteś typem ogarniętego perfekcjonisty, to niekoniecznie jest post dla Ciebie, bo z wszystkim uporałeś się już dawno temu. Chociaż może i Tobie przyda się mała powtórka? W każdy razie u nas lista TO-DO nadal jest aktualna i mamy na nią najbliższe 3 tygodnie.

1. Załatwić wizy

Niby banał, ale o wpadkę niełatwo. Jasne, kiedy kupujemy bilet od razu sprawdzamy czy potrzebna jest wiza oraz ile kosztuje. Jednak warto też nie przeoczyć informacji jak długo się na nią czeka oraz na ile dni jest przyznawana. Szczególnie gdy kupiliśmy bilet typu last minute.

Informacji o konieczności wyrobienia wizy najlepiej szukać na stronie MSZ oraz dzwoniąc bezpośrednio do ambasady kraju X. Często zupełnie inne ustalenia wizowe dotyczą wlotu samolotem, zaś inne wjazdu drogą lądową. Sprawa komplikuje się dodatkowo, kiedy zamierzamy odwiedzić kraje sąsiadujące z X, każdorazowo wracając przy tym do państwa X. Bywa bowiem, że liczba wjazdów lądem jest ograniczona w ciągu roku kalendarzowego. Zdarza się również, że na każdym przejściu granicznym panują inne zasady i nie wszystkie są dostępne dla ruchu turystycznego. Co więcej, zamknięte granice między sąsiadami też nie należą do rzadkości.

2. Zrobić zapasowe zdjęcia i kopie paszportu

Zdjęcia en face (takie jak do paszportu) przydadzą się w razie załatwiania na miejscu wiz lub przepustek. Natomiast kopia paszportu może ułatwić wyrobienie nowego dokumentu w razie jego utraty. My tych kopii staramy się używać też w sytuacjach, gdy jakiś podejrzany mundurowy chce nas wylegitymować. Tłumaczymy wtedy, że oryginał paszportu został w hotelu, bo z doświadczenia wiemy, że taka kontrola bywa pretekstem do wyłudzenia drobnych łapówek.

3. Ogarnąć lotniska

Zawsze lepiej mieć przy sobie wydrukowany plan portu lotniczego – szczególnie, jeśli przylatujemy tam po raz pierwszy. Dobrze jest też zaznaczyć, gdzie znajduje się przystanek, z którego można dojechać do miasta. Zazwyczaj istnieje kilka opcji dojazdu, zaś ta, na którą najłatwiej natrafić (w Internecie i na miejscu) jest też najdroższa. Dlatego warto spędzić trochę czasu, by znaleźć tańszy wariant, powszechnie znany tylko lokalsom. My poszukiwania takich informacji zaczynamy od forum Fly4Free.

I jeszcze jedno (dotyczy to też punktu 1). Jeśli w euforii kupiliśmy już supertani bilet do kraju docelowego – ale z przesiadką i obsługiwany przez różnych przewoźników – to musimy mieć świadomość, że na lotnisku przesiadkowym to my jesteśmy odpowiedzialni za przekazanie plecaka na kolejny lot. Czasem oznacza to, że musimy kupić wizę do kraju przesiadkowego, tylko po to, by bezpiecznie nadać bagaże.

4. Zaprzyjaźnić się z mapami – w chmurze i na papierze

Uwielbiamy mapy, dlatego zabieramy ze sobą ich papierowe wersje. Taki arkusz ma w sobie coś magicznego i daje czasem więcej informacji niż śledzenie ścieżki GPS na telefonie.

Jednak nie oszukujmy się – spacerując po obcym miejscu korzystamy już tylko z offline-owych aplikacji takich jak MAPS.ME czy Open Street Map (ta druga jest zdecydowanie naszym czarnym koniem). A ponieważ w drodze z netem bywa różnie – mapy interesujących nas regionów ściągamy jeszcze w domu.

Przed wyjazdem spędzamy też długie wieczory na Google Maps, zaznaczając wszystkie ciekawe miejsca na naszej mapie podróży. Zaczynamy od highlightów z przewodników, a potem dodajemy własne – często z polecenia znajomych. Kiedy punktów robi się za wiele, by móc je odwiedzić w zaplanowanym czasie, wybieramy te najatrakcyjniejsze. Tak powstaje wstępny plan, który potem weryfikuje rzeczywistość i nowo poznani ludzie.

Jeszcze jedno – wędrówki palcem po mapie zawsze trochę fałszują odległości. By urealnić nasz ambitny plan pokonywania odległości z A do B, warto od razu doczytać więcej o ukształtowaniu terenu i środkach komunikacji w konkretnym regionie. Na wyobraźnię dobrze wpływa też porównanie kraju destynacji do rozmiarów Polski – na przykład na The True Size. Dzięki temu planowanie podróży w czasie zaczyna wyglądać realnie.

5. „Spakować” pieniądze

Przyznajemy – czasem przekraczamy nasz założony wcześniej dzienny budżet podróży, ale to nie znaczy, że nie warto go ustalać. Wiemy przynajmniej jak daleko jesteśmy od ideału. W wyliczeniu wstępnych kosztów pomaga nam internetowa porównywarka siły nabywczej Numbeo oraz relacje z innych blogów.

Szacunkowy budżet poza Europą wyliczamy w dolarach. Do niedawna zabieraliśmy je ze sobą w gotówce, ale przy dłuższych trasach wolimy mieć je na koncie. W tej kwestii naszym ostatnim odkryciem jest aplikacja i karta Revolut. W skrócie: to taki wirtualny kantor, gdzie możecie wpłacać złotówki z polskiego konta i kupować za nie (po dobrym kursie) różne waluty. W ten sposób tworzycie na koncie Revolut różne portfele walutowe. Dzięki temu za granicą możecie wypłacać z bankomatu lokalną walutę już bez przeliczeń.

Zawsze jednak trzeba trzymać rękę na pulsie. Istnieją kraje, gdzie wasza karta nie zadziała i cały budżet trzeba wozić w gotówce. Tak jest w Iranie, który z powodu sankcji gospodarczych nie jest połączony z zachodnim systemem bankowym. Czasem też posiadanie gotówki po prostu bardziej się opłaca. Dotyczy to krajów, które chcąc zapobiec hiperinflacji i sztucznie utrzymują cenę swojej waluty. Dostęp do dolara jest wtedy odgórnie ograniczony. Wówczas obywatele z chęcią odkupują od turystów dolary lub euro, by gromadzić oszczędności w „twardej walucie”. Taka sytuacja zastała nas w Argentynie w 2014 roku. Niestety, nie wiedzieliśmy o tym przed wyjazdem i zabraliśmy ze sobą tylko karty bankomatowe. Przez to straciliśmy szansę, by zmniejszyć koszt całego wyjazdu o jakieś 35%.

6. Dokupić potrzebny sprzęt

Remanent sprzętu turystycznego polecamy zrobić jak najwcześniej. Dzięki temu mamy więcej czasu, by upolować brakujące rzeczy (kurtkę, plecak… itp.) po okazyjnej cenie. Jednak zanim zacznie się gromadzenie podróżnych gadżetów trzeba pamiętać, że wszystkie te rzeczy będziemy potem nosić na własnych plecach. Dlatego warto spakować się „na próbę” i zważyć swój plecak wcześniej – to najlepiej ostudzi zapał do gromadzenia niepotrzebnego ekwipunku.

7. Znaleźć ciekawy wolontariat

Jeśli planujecie dłuższą podróż i lepsze poznanie lokalnego kolorytu – polecamy zatrzymać się w jakimś miejscu w roli wolontariusza. Tzw. volunteer holidays są coraz popularniejszą formą spędzania czasu i choć niektóre ogłoszenia są prawdziwą turystyczną pułapką, to wciąż można znaleźć projekty godne rozważenia. W sieci znajdziecie wiele stron, informujących o projektach wolontariackich za granicą. Niestety większość z nich wymaga założenia płatnego konta, ale jest to warte swojej ceny. Sami korzystaliśmy z portalu Work Away, a nasi znajomi z Helpx i WWOOF.

8. Zaszczepić się

Jeśli wybieracie się do jakiegoś egzotycznego kraju – sprawdźcie jakie szczepionki są w jego przypadku wymagane lub zalecane (możecie zerknąć np. tu). Takie rozeznanie warto zrobić wcześniej, bo czasem trzeba na tę szczepionkę trochę poczekać. Po drugie, szczepienie osłabia odporność, dlatego nie powinno się go wykonywać przed samym wyjazdem… a po trzecie, osłabia też zasoby naszego portfela, więc lepiej nie zaskakiwać się tak w ostatniej chwili.

9. Wykupić ubezpieczenie

Pamiętajcie, że o jakieś NNW trzeba się zatroszczyć. Choćby miała to być jedna z tych młodzieżowych kart, gwarantująca zniżki i ubezpieczenie jednocześnie (jeśli jeszcze Was obejmują). My zwykle wykupujemy tańszą wersję ubezpieczenia na całą podróż i dokupujemy potem kilkudniowe ubezpieczenia dedykowane na potrzeby trekkingu w górach.

10. Odwiedzić dentystę

Nie mogłam o tym nie wspomnieć, bo właśnie mogę się pochwalić opuchlizną po wyrwaniu ósemki. To miał być tylko profilaktyczny przegląd, a wyszło jak zawsze. Mimo to wizytę u stomatologa naprawdę zalecamy. To takie prawo Murphy’ego: „nawet jeśli przez cały rok nie masz problemów z zębami – podczas urlopu rozbolą Cię na pewno”. Nie jest to zresztą bezpodstawne – ból zębów uaktywniają m.in. częste zmiany ciśnienia, a więc podróże lotnicze, wspinaczki górskie czy nurkowanie.

Uff, dobrnęliście? Gratulujemy – to teraz nas czeka lista TO-DO w realu.

2 Comments

  • Dawid

    Dobre rady. Powodzenia!

    12 stycznia 2018 at 13:31
    • Podróżofilia
      Podróżofilia

      Dziękujemy! I polecamy się na przyszłość 😉

      12 stycznia 2018 at 14:44
LEAVE A COMMENT

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: